CZASEMPISANE

czasem pisane, bo pisane czasem

Rzymskie abecadło

Podróże kształcą, to oczywiste stwierdzenie i wyeksploatowany frazes. Jednak, co warto podkreślić, szczególnie ubogacają jeśli przydarzą się w nieoczywistym czasie. Pusty Rzym w środku pandemii, Włochy na krawędzi ekonomicznej zapaści, zmiana obyczajów i zachowań – wszystko widziane oczami polskiej turystki. Tak powstało swoiste rzymskie abecadło. Wraz z moją przyjaciółką Anią wynotowaliśmy zachowania typowe, jak i osobliwe dla włoskiego społeczeństwa. Oto zapis wrażeń z kilkudniowego wyjazdu, może pewne spostrzeżenia okażą się przydatne turyście doby zarazy.

A jak „Andrà Tutto Bene” czyli „Wszystko będzie dobrze”.

Od początku marca, w trakcie pierwszej fali pandemii to właśnie Włochy najmocniej oberwały, zarówno pod względem liczby zakażeń koronawirusem jak i liczby zgonów na COVID-19. Ku pokrzepieniu starganych włoskich serc ukuto wtedy frazę „Andrà Tutto Bene”. Na początku pandemii banery z tym napisem były chętnie wieszane na balkonach, nawet znana piosenkarka Elisa nagrała utwór mający podnosić naród na duchu.

W trakcie drugiej fali pandemii nastroje dość mocno siadły i teraz mieszkańcy Półwyspu Apenińskiego na ww. reagują raczej alergią, a w cięższych przypadkach agresją. Młodzi youtuberzy z kanału Casa Surace pozwolili sobie nawet na brutalną, halloweenową parodię „Lśnienia” Kubricka, gdzie maniakalnie wypisywaną na maszynie frazą, która doprowadza w końcu Jacka do szaleństwa jest „Wszystko będzie dobrze”.

B jak bary

Miejsca w których w gardłach turystów jak i miejscowych znikają hektolitry wina i rozmaitych trunków. Widok tych przybytków – opustoszałych i pozbawionych życia był bardzo przygnębiający. COVID zatrzymał ludzi w domach. Bary pozostają otwarte do godziny 18.00. Później pozostaje jedynie serwis na wynos, więc miasto zamiera.

C jak ceny

Pomimo, że Rzym w tym roku pozostaje miastem duchów i miejscowych ceny nie spadły. Obiad w restauracji to wydatek rzędu 30 euro. W tej cenie dostaniemy przystawkę, danie główne, ewentualnie szklankę wody lub kawy.

D jak DPCM

DPCM to dekrety premiera, które odgrywają ważną rolę w przeprowadzaniu Włoch przez czas lockdownu. Dekrety rządowe są rozwieszone w każdym punkcie miasta, przede wszystkim w punktach usługowych. Osobliwy jest widok dokumentów na sklepach z butami. Wiszą wszędzie, a ich treść zmienia się dynamicznie, co jest źródłem powszechnej irytacji społeczeństwa. Przepis goni przepis i trudno się do nich dostosować, bo, co należy podkreślić, brak w nich logiki.

E jak edicola

Przypomina nasz kiosk ruchu, często to okrąglak, gdzie sprzedaje się gazety i rozmaite akcesoria turystyczne. Warto tam zajrzeć. Przede wszystkim jest tanio, magnesy na lodówkę kosztują zaledwie 1 euro, co warte podkreślenia sprzedawcy nie oszukują. W ich sąsiedztwie, również na literę „e” spotkamy emigrantów, którzy sprzedają „luisy vitonisy” na które nie brakuje amatorów. Oprócz rozmaitych podróbek markowych firm możemy uraczyć się na ich straganach pieczonymi kasztanami.

F jak Fontanna di Trevi

Kto jej nie obejrzał, ten nie był w Rzymie. To najbardziej znana barokowa fontanna w Rzymie. Została zbudowana z inicjatywy Klemensa XII w miejscu istniejącej wcześniej fontanny zaprojektowanej przez Leona Battiste Albertiego z 1435r. Zasila ją woda doprowadzona akweduktem zbudowanym w 19 r. p.n.e. przez Agrypę. Tyle historii. Co warte odnotowania, mimo pandemii, miejsce było doskonale zaopiekowane przez carabinierich. Panowie pilnują żeby nikt nie zechciał wydobyć monet, które turyści wrzucają do fontanny. Co wieczór pieniądze są odławiane. Zastanowiło mnie czy środki zgromadzone każdego dnia w niecce wystarczają na pokrycie ochrony dzieła przez czterech uzbrojonych panów.

G jak gelato

Grezzo Raw Chocolate – jest taki adres w Rzymie pod który należy koniecznie trafić. Moi drodzy to nie żart, w tej lodziarni mają wyborne wegańskie cudeńka. Sami wytwarzają mleko migdałowe i na jego bazie robią fenomenalne lody. Smakosze stwierdzili, że nie odbiegają konsystencją, wyrazem i jakością od tradycyjnych włoskich lodów. Największa porcja kosztuje 5 euro.

H jak herbata

Brytyjczycy, a chyba także Polacy mogą czuć się zawiedzeni. Włosi nie piją herbaty. Zdarza się to jedynie wtedy, kiedy są chorzy. Każdego mieszkańca Italii trzymają przy życiu trzy napoje: kawa woda i wino. Oczywiście chętnie kupują napoje gazowane, ale prośba o herbatę budzi zdziwienie. Należy uważać zwłaszcza teraz, bo przecież wiadomo, że to napój dedykowany przeziębionym i chorowitym osobnikom.

I jak imprezy

O życiu towarzyskim we Włoszech powstała niejedna książka. Sama mogłabym napisać na ten temat powieść, ale spójrzmy na to zagadnienie z nieco innej strony. Amerykanie we Włoszech to temat wart uwagi. W USA żyje spora mniejszość pochodząca z Włoch. Wyemigrowali w latach okołowojennych. Z reguły jest tak, że kiedy w Nowym Świecie dorobią się konkretnych pieniędzy chętnie odwiedzają ojczyznę dziadków. Przyjeżdżają i co widać wyraźnie żyją włoskim stereotypem. Przykładem jest książka „Eat, pray, love”, gdzie doskonale zilustrowano te zachowania. Może to subiektywne odczucie, ale ci ludzie są bardzo pretensjonalni. Patrzą na społeczeństwo jak na jakiś folwark lub zoo od którego oczekuje się z góry określonych schematów zachowań. Jak na safari. Niedaleko Koloseum gromadzi się pełno gawiedzi mówiącej po angielsku. W pobliżu znajduje się fontanna. To imprezownia pod gołym niebem, gdzie leje się alkohol. Nikomu nie przeszkadza, że bary zamykane są o 18.00. Zauważyłam, że włoskie nastolatki siedzą pod Koloseum i się obściskują. Zatrzęsienie i moc romantycznych obrazków. Trzeba to obejrzeć!

J jak Jan Paweł II

Bazylika św. Piotra świeci pustkami. Naprawdę, w tak kolosalnym gmachu nie było nikogo oprócz mnie. Spotkanie ze świętym było bardzo krótkie. Po wejściu do kościoła widzimy pietę Michała Anioła, po prawej stronie, w drugiej lub trzeciej kaplicy znajduje się sarkofag Jana Pawła II. Ku mojemu wielkiemu zaskoczeniu ochroniarz pogroził mi palcem zabraniając robić jakiekolwiek zdjęcia. Oczywiście byłam szybsza od gróźb i możecie zobaczyć to miejsce. Jak podkreślam to niezwykły czas. Jedna turystka i ochroniarze to w tym miejscu niespotykany widok. Skoro zatrzymaliśmy się na literze J warto wspomnieć o Jezulątku Praskim. Pod ołtarzem w kościele Santa Maria della Victoria znajduje się skarbonka do której można wrzucić ofiary w intencji/dla Praskiego Jezulątka. W polskiej literaturze figura funkcjonuje jako Praskie Dzieciątko i znajduje się w stolicy Czech w kościele pod tym samym wezwaniem.

 

K jak kawa

Pamiętaj, jeśli idziesz do baru i zamawiasz kawę to nie trzeba określać jaką. Zawsze dostaniesz espresso, które przy barze jest o połowę tańsze niż serwowane przy stoliku.

L jak lotnisko

Obecnie na Ciampino panuje mały ruch. O czym należy pamiętać, a właściwie o czym zapomnieć nie wolno? O bardzo ważnym dokumencie. Autodichiarazione to obecnie swoisty certyfikat dający możliwość pobytu we Włoszech. Nie ma konieczności poddania się kwarantannie, jednak należy wypełnić oświadczenie własne. W dokumencie najlepiej zaznaczyć wszystko. W odróżnieniu od lotniska we Wrocławiu w Rzymie nie sprawdzają temperatury. Można nawet poczuć atmosferę pewnego rozluźnienia południowców. Dolce Vita.

M jak Muzeum Figur Woskowych

Kogo zobaczymy w witrynie? Jana Pawła II i Matkę Teresę. Moją uwagę przykuły także pocztówki z Watykanu. Na większości znajduje się wizerunek Papieża Polaka i Franciszka. Benedykt nie cieszy się taką popularnością.

N jak noclegi

I to jest przykład dobrej zmiany. Noclegi są o połowę tańsze niż zazwyczaj. Korzystałam z Airbnb, znalazłam pokój przy włoskiej rodzinie, bardzo ciekawej familii włoskich filologów. Mieszkał z nimi ich 44 letni syn, więc stanowili wręcz stereotypową włoską rodzinę. Zapłaciłam 15 euro za noc w dobrej lokalizacji przy dworcu Termini. Wartość dodaną stanowiły przemiłe rozmowy i uprzejmość gospodarzy.

O jak opryszki (wszelkiej maści)

Jest ich sporo, trzeba uważać. W kościele rozejrzałam się z uwagą poszukując potencjalnych kieszonkowców. Trudno było ich znaleźć, skoro bylam jedyną odwiedzającą, jednak trzeba przyznać, że rozmaite miejskie zaułki generują nieprzyjemną atmosferę. Od gospodarzy u których mieszkałam usłyszałam, że teraz jest mniej rabunków w terenie, a więcej włamań do domów. To bardzo ciekawe zjawisko, jednak pozbawione logiki. Wszyscy siedzą w domach, a statystyki sugerują tego typu kradzieże.

P jak picka

Włoska pizza jest okrągła i kosztuje 7 euro. Przynajmniej moja. Wzięłam marinarę. Ciasto i sos pomidorowy oceniam na 4 z plusem. Znajomi Włosi mieszkający we Wrocławiu mówią, że Polacy potrafią zrobić ją lepiej. W tej dziedzinie kulinarnej staramy się podobno bardziej od Rzymian.

R jak rozmowy

Co można usłyszeć podczas colazione? Trzeba najpierw wyjaśnić, że colazione to śniadanie. Od pani gospodyni można dowiedzieć się, że trzeba jeść dużo roślin strączkowych. Można także usłyszeć, że w Polsce mamy sporo warzyw, a także dobre grzyby i kapustę. Włoskie śniadanie wygląda dla nas dość ubogo: biscotti, owoce i caffe latte. W ciągu dnia nie spotkamy się z takimi wynalazkami jak ciasteczka z latte lub cornetti.

S jak samochody

Po pierwsze nie wymawiamy lambordżini a lamborghini. Poza tym po Rzymie jeżdżą głównie fiaty. Moją uwagę przykuły urocze, stare modele – na przykład fiat 500. Oczywiście natrafiłam na postrach szos czyli multiplę, która na polskim rynku została dogłębnie wyszydzona.

T jak tampone

Nie chodzi o tampony, ale o test na COVID 19. Kilka dni temu Włosi wykonali rekordową liczbę badań, która wynosiła blisko 270 tys. Co warte podkreślenia, test robiony prywatnie kosztuje 20 euro. Tampone jest więc tanie jak barszcz.

U jak uwolnić kota

Koty w Rzymie są wszędobylskie i występują powszechnie. Potrafią wejść w każdy zakamarek. Zdarzenia których byłam świadkiem przebiegły następująco. Gość leżał na ulicy, a wokół niego zebrało się 10 osób. Myślałam, że ktoś zadzwonił po karetkę, a nieszczęśnik padł na zawał. Nic podobnego. Człowiek wstał, miał w ręku latarkę i próbował nią świecić pod maskę samochodu. Pod maską utknął miauczący w niebogłosy kociak. Zebranie zakwalifikowałam jako przykład mentalności społecznej. Wszyscy razem stali i zastanawiali się nad rozwiązaniem. Spektakl jak uwolnić kota?

V jak Vittorio Emanuele II

Pomnik Wiktora Emanuela II stoi pośrodku wielkiego ronda. Podobnie jak w przypadku Fontanny di Trevi ogromny monument jest ochraniany przez grupkę carabinieri. Obrazek nieco przypomina te z Korei Północnej, gdzie sama czynność ochrony jest pewnym rytuałem.

W jak Watykan

W tym wydaniu to zdecydowanie najsmutniejszy widok, który towarzyszył mojej podróży. Pustka Placu św. Piotra jest znacząca i przygnębiająca. Ni – ko – go tu nie ma. Żywej duszy, tylko jedna samotna barokistka pośrodku. No dobrze, przesadzam – prócz mnie kilka radiowozów. Szczerze powiedziawszy przy tej frekwencji całkowicie zbędnych.

X jak enigma

Jest kilka zachowań i językowych osobliwości, które trudno zrozumieć. Colazione to śniadanie, a po kolacji które jada się późno, około 20 pije się espresso i limoncello na trawienie. Mentalnie Włosi są bardzo podobni do nas. Cechuje ich (oczywiście nie wszystkich) podwójna moralność. W niedzielę maszerują z żoną za rączkę do kościoła, a później, kiedy już Bozia nie widzi wychodzi z nich prawdziwa włoska natura. Co do kulinariów – cappuccino i latte we Włoszech pijemy tylko do śniadania. Po godzinie 12 mówią, że nie ma mleka w magazynie, takiej kawy nie zamówisz. Do posiłku zamawiają sobie dodatkowo chleb i zgarniają resztę sosu z talerza. Fare la scarpetta to wyrażenie w języku włoskim, które jest bliskie sercu każdego, kto lubi zjeść wszystko z rzeczonego talerza.

Y jak yyy

Gdzie tu logika? Język włoski nie ma logicznej struktury. Włosi podkreślają, że to język poetów, jednak nie jest to do końca prawdą – został dosyć późno skodyfikowany, a współczesny język wywodzi się z dialektu toskańskiego. Nie ma w nim logiki takiej jak w niemieckim, gramatyka jest bardzo trudna. Do tego stopnia jest skomplikowana, że wielu Włochów mówi fatalnie. Jest także wiele dialektów, chyba jedynie dzięki telewizji można posłuchać jak brzmi właściwy włoski. Przypomniałam sobie również, że neapolitański jest  w zasadzie pełnoprawnym językiem, nie jest dialektem. Istnieje pełna kultura zbudowana wokół języka – to nawiązanie do naszych rozważań o tym czy śląski jest językiem. W odróżnieniu od wielu innych włoskich języków/dialektów jest wciąż popularny nawet wśród młodego pokolenia. Liczbę osób, dla których jest językiem ojczystym szacuje się na około 4 miliony. Wciąż nie został oficjalnie uznany przez państwo włoskie, ale to kwestia czasu. Z ciekawostek, pytania ogólne (czyli takie, w których nie występuje zaimek pytajny) różnią się od zdań twierdzących tylko obecnością znaku zapytania zamiast kropki albo wznoszącą intonacją. Poza tym we włoskim czyta się prawie w ten sposób jak się pisze. Dlatego przyjaciele z Italii mają problemy z językiem angielskim. Inside wymawiają jako in-si-de.

Z jak zaraza

Włosi są bardzo zmęczeni COVIDEM. Co tydzień zmieniają się przepisy, moja gospodyni włoska mamma też mówiła, że żyją z dnia na dzień i bardzo narzekają na premiera. Tak naprawdę Włosi są kulturą, która trzyma się razem. Żyją razem, łatwo nawiązują kontakty, a społeczne więzi są silne. Obecnie nawet te silne więzi są naderwane.

Mam koleżankę która mieszka na Sycylii i jest cukiernikiem. Lacjum jest w strefie żółtej, ale cała Sycylia siedzi w domu. Ekonomia na południu Włoch w zasadzie padła. Mówi, że lada chwila wszystko sie zawali. W Rzymie, w centrum, zauważyłam, że jest wiele sklepów do wynajęcia. Coraz więcej witryn zasłaniają rolety. Włosi nie boją się już o zdrowie, ale podkreślają, że dobije ich kryzys ekonomiczny. Może to zabrzmi dziwnie, ale kiedy rozmawiam z moimi włoskimi przyjaciółmi podkreślają, że w Italii nie ma wiele pracy intelektualnej po studiach. Nie tyle co w naszych nudnych i znienawidzonych korporacjach. Wielu młodych ludzi po studiach pracuje w branżach usługowych, a te pozostają zamknięte. Obraz całości dopełnia zapaść w turystyce. W Polsce, w porównaniu z Włochami więcej młodych ludzi pracuje w zawodzie. Widmo totalnej katastrofy ekonomicznej sprawia, że wiele firm przenosi się do szarej strefy, bo włoskie podatki są bardzo wysokie.

 

Anna D. – historyk sztuki, miłośniczka baroku oraz niestrudzona podróżniczka. Niezależnie od miejsca w którym się znajdzie, czy jest to podnóże Mount Everestu, czy też fawele w Ameryce Południowej, dokumentuje lokalne obyczaje, kuchnię i tradycje. W czasie pandemii odwiedziła Rzym, który, zgodnie z przewidywaniami, okazał się zupełnie innym miastem niż to, które powszechnie znamy.

 

 

 

 

 

Najczęściej oglądane wpisy