CZASEMPISANE

czasem pisane, bo pisane czasem

Za, a nawet przeciw

Niże nad Rugią

O tej porze roku głębokie niże pojawiają się nad Rugią znienacka. Najczęściej nadciągają od strony morza i przynoszą gwałtowną zmianę pogody, kończy się lato, a wraz z nim sezon turystyczny. W porcie w Sassnitz spacerują grupki odwiedzających, w większości to pokolenie siwych głów. Rozglądają się, omiatając wzrokiem statki, otwarte morze i miejscową gastronomię, reprezentowaną przez mniej lokalnych właścicieli – jest kuchnia bułgarska, turecka i pizzeria, ponadto niespotykana liczba straganów rybnych. Starszyzna niespiesznie rozlewa się po okolicznych knajpkach i trajkocze o niczym, często można usłyszeć, że droga wyjazdowa wiodąca w stronę Stralsundu jest przeciążona, a miejscami całkowicie zablokowana przez karawanę kamperów wracających ze spóźnionych wakacji.

Szare chmury mogą zalegać nad wyspą tygodniami, a z nich pada naprawdę rzęsisty deszcz. Fatalna aura w Sassnitz nie jest obecnie jedynym powodem do zmartwienia. Niewielkie portowe miasto znalazło się w ostatnich tygodniach w centrum geopolitycznej gry. Właśnie tutaj toczy się walka o władzę nad gazociągiem Nord Stream 2, mimo, że Sassnitz dzielą od Moskwy i Waszyngtonu tysiące kilometrów.

Do tej pory mieszkańcy Sassnitz we współpracy z USA widzieli nowe możliwości rozwoju. Dwa lata temu burmistrz miasta Frank Knacht pojechał do Stanów Zjednoczonych aby przypieczętować przyjaźń z partnerskim miastem Port Washington, które leży nad Jeziorem Michigan. Takie działanie jest przykładem lokalnej polityki zagranicznej. Dwa niewielkie miasta na dwóch kontynentach zawarły sojusz rozpoczynając w ten sposób wzorcową współpracę.

Próba sił

Dzisiaj wieje ze wschodu. W powietrzu wyraźnie czuć, że wiatr z tego kierunku przyniesie zmiany. Minęły dwa lata od wizyty burmistrza Knachta w USA. 6 sierpnia tego roku senatorowie Ted Cruz, Tom Cotton i Ron Jonson wystosowali do władz miasta i portu w Sassnitz list, w którym czytamy, że Stany Zjednoczone zastosują miażdżące sankcje prawno-ekonomiczne, jeżeli przez niemiecki port nadal będą przepływać towary i będzie on świadczył usługi oraz zapewniał wsparcie przy budowie gazociągu Nord Stream 2. Sankcje mają uderzyć we wszystkich, którzy w jakikolwiek sposób powiązani są z funkcjonowaniem portu, od właścicieli aż po szeregowych pracowników. Można śmiało powiedzieć, że to bardzo ponura perspektywa, ponieważ oprócz sezonowej turystyki, jedynie port pozostaje pewnym źródłem utrzymania dla mieszkańców Sassnitz. Przyglądając się jego położeniu na mapie łatwo wywnioskować, że gospodarcze odcięcie od morza byłoby katastrofalne w skutkach.

Jeśli sankcje za którymi opowiadają się Republikanie i Demokraci doszłyby do skutku Sassnitz trafiłoby na tę samą listę na której znajduje się Iran czy Korea Północna. Burmistrz Frank Knacht zignorował treść listu z USA, twierdząc, że tego typu zarzutom i postępowaniu nie należy poświęcać uwagi. Nie mógł zareagować w inny sposób – warto przypomnieć, że mówimy o finale inwestycji wartej 10 miliardów euro.

Gaz ma płynąć z Wyborga w Rosji do Lubmina niedaleko Greifswaldu, a długość rur przesyłowych szacuje się na 1230 km. Właścicielem projektu jest spółka Nord Stream 2 AG, która w 100% należy do rosyjskiego Gazpromu. Inwestycja powinna być już dawno oddana do użytku, a miliony metrów sześciennych gazu płynąć do Niemiec. Obecnie trudno powiedzieć czy i kiedy projekt zostanie ukończony.

Kilka miesięcy temu administracja Donalda Trumpa jasno wyraziła swoje stanowisko – poprzez budowę Nord Stream 2 Niemcy stają się zakładnikiem Rosji, projekt zagraża bezpieczeństwu narodowemu Ameryki, zaś Stany Zjednoczone tracą możliwość zbytu gazu na rynku europejskim. W grudniu prezydent Trump podpisał ustawę na mocy której każdy kto popiera budowę rurociągu zostanie objęty sankcjami.

Niektóre firmy szybko ugięły się pod presją Amerykanów. W grudniu szwajcarska firma Allseas wycofała statek mający dokończyć ostatnie 160 km rur – każda z nich mierzy 12 metrów i waży 24 tony. 25.000 sztuk zgromadzono w porcie Mukran i zabezpieczono ogrodzeniem z drutu kolczastego, czekają na finał Nord Stream 2.

Tragikomedia na prowincji

Burmistrz Sassnitz w licznych wywiadach podkreśla, że sytuacja miasta i portu mogłaby stać się scenariuszem widowiskowej farsy – mały poenerdowski kurort w centrum geopolitycznej walki. Tutaj ważą się losy europejskich dostaw energii, prawa człowieka, zmiany klimatyczne, a każdego dnia w drzwiach niepozornego ratusza pojawiają się goście z całego świata. Minister sektora energetycznego Meklemburgii oprowadza po porcie delegacje New York Timesa i CNN – co dla tubylców stanowi niecodzienny widok. Jeszcze bardziej zabawne są perypetie związane z podróżą do portu. Kilka razy dziennikarze z Norwegii, Szwecji, Włoch, Polski, Hiszpanii a nawet Chin stali w deszczu na małej stacji przesiadkowej w Liegnitz. Należy pamiętać o tym, że aby dotrzeć do Sassnitz, w przypadku wybranych połączeń konieczne są przesiadki, warto dodać, że w szczerym polu. Zimą na wyspie nie działają regularne połączenia autobusowe, korporacje taksówkarskie pracują bardzo leniwie – przejazd należy umówić wcześniej telefonicznie, a jego koszt jest spory. Rzecznik prasowy ratusza odbiera telefon po godzinie, a publiczna toaleta w centrum miasta – czego osobiście doświadczyłem – zawsze przyjmuje monety, pomimo, że w soboty jest czynna do godziny 13, a w niedziele pozostaje zamknięta. Tempo życia na Rugii wyznaczają pory roku, aura, nastroje, ale nie cyferblat zegara. I nic tego nie zmieni – nawet jeżeli w przebieg wydarzeń jest zaangażowana kanclerz Niemiec i prezydent Stanów Zjednoczonych.

Obcy na Wyspie 

Patrząc na projekt Nord Stream 2 w szerszej perspektywie wyraźnie widać, że jego budowa to wiele wypadkowych i nowe scenariusze pisane przez życie gospodarcze i polityczne na świecie. Premier Morawiecki wzywa do natychmiastowego wstrzymania budowy Nord Stream 2, państwa bałtyckie także stoją po stronie USA. Szwedzi wobec projektu pozostają krytyczni, Finlandia zdaje się być neutralna, zaś Duńczycy milczą. Unia Europejska także nie wypracowała spójnego stanowiska. Angela Merkel do tej pory bardzo ostrożnie wyrażała opinie na temat Nord Stream 2. Sytuacja zmieniła się w ostatnich tygodniach, kiedy otruto Aleksieja Nawalnego rząd federalny znalazł się w kropce. W jaki sposób prowadzić i dokończyć wielki wspólny projekt energetyczny a jednocześnie potępić działania Rosji i nie poddać się sankcjom ze strony USA?

W porcie w Sassnitz stoją dwie jednostki nad którymi powiewa niemiecka bandera – warto dodać, że to dwie rosyjskie jednostki zacumowane tuż obok siebie, aby większy ze statków „Rossini” mógł przysłonić „Zebrę” – mniejszy okręt. Jeden z nich mierzy sto trzydzieści metrów i jest barką na której umocowano kontenery mieszkalne – ekspresowo odmalowaną, bo gdzieniegdzie obficie ocieka rdzą. Rosjanie przysłali do Sassnitz ekipę techniczną – ma pomóc w ukończeniu gazociągu. Nikt nie ma wstępu za ogrodzenie, gdzie przycumowano jednostki, o czym informują tabliczki w języku niemieckim, angielskim i rosyjskim. Porządku pilnuje dwóch panów w czarnym samochodzie. Sytuacja jest dynamiczna, podobnie jak dzisiejsza aura, zmienia się z godziny na godzinę. Naprzemiennie leje mocniej lub o wiele mocniej. Tak pozostanie do wiosny.

Najczęściej oglądane wpisy