CZASEMPISANE

czasem pisane, bo pisane czasem

Przerażony czy przerażający?

Dzisiaj madryckie Muzeum Prado opanowali amerykańscy turyści, którzy mają niewiele dzieł Hieronima Boscha u siebie. Przybywają tłumnie, by podziwiać jego wielkie tryptyki lub szukać mniejszych arcydzieł. Są zachwyceni, to widać w ich spojrzeniach. Trudno się dziwić, jest tutaj tak wiele znakomitych dzieł światowej klasy, że trudno objąć je wzrokiem i rozumem.

Bosch był dla mnie odkryciem. Mimo że „spotykamy się” od 25 lat, wciąż pozostaje zagadką, której najpewniej nigdy nie rozwiążę. Początkowo poznawałem jego twórczość na kartach albumów z reprodukcjami, które z racji jakości druku nie oddawały prawdziwych barw i szczegółów. Dzięki swoim dziwacznym i przerażającym wizjom, enigmatyczny mistrz apokalipsy wciąż przemawia do nas po pięciu wiekach. Więcej skrywa niż odsłania i, mimo upływu czasu, zmiany kodów kulturowych, obyczajów, postępu i rozwoju techniki, nie przestaje zaskakiwać.

Każda pozycja naukowa poświęcona jego twórczości rozpoczyna się podobnie. Dowiadujemy się, że Hieronim, a w zasadzie Hieronymus Bosch urodził się około 1450 roku (dokładna data nie jest znana) w ’s-Hertogenbosch. Narracja zazwyczaj skupia się wokół faktów historycznych. Wiemy, że żył w niespokojnych i niepewnych czasach. Stary średniowieczny porządek, narzucony przez Kościół, pękał pod naporem rozwoju miast, nowej energii handlu i kapitalizmu, wzrostu państw narodowych, żądań reform religijnych i początków nauki. Umysły stawały się ciekawskie, analityczne, śmiałe.

Pięć wieków temu, kiedy Europa żegnała średniowiecze, Hieronim Bosch, zamożny malarz i właściciel ziemski w księstwie Brabancji, na terenie dzisiejszej Holandii, był powszechnie podziwiany jako jeden z najbystrzejszych, najbardziej pobożnych i najbardziej przenikliwych mistrzów swoich czasów. Bosch wiódł spokojne życie w 's-Hertogenbosch. Był trzecim z czworga dzieci w rodzinie artystów, a jego ojciec należał do zamożnego i cenionego cechu św. Łukasza. Prawdopodobnie ojciec i wuj nauczyli go malować. W 1481 roku Bosch poślubił Aleyt Goyaerts van de Meervenne, która pochodziła z jednej z najbogatszych rodzin w okolicy.

Kupili duży dom z widokiem na rynek miasta. Bosch był właścicielem kilku innych nieruchomości i miał wiejską rezydencję z dużą winnicą. Był członkiem elitarnego Bractwa Naszej Pani, organizacji skupiającej pobożnych mężczyzn, którzy spotykali się w pomieszczeniach kościoła św. Jana, gdzie wznieśli specjalny ołtarz dedykowany Marii. Bosch namalował dla bractwa także kilka obrazów. Cieszył się popularnością jako malarz i tworzył dzieła dla zamożnych klientów. Jego obrazy były cenione i podziwiane już za jego życia. Zyskał sławę jako mistrz dziwacznych wizji i tajemniczych symboli, które wprowadzały widza w niezwykły, surrealistyczny świat. Często przedstawiał grzechy i ich konsekwencje, a także fantastyczne, przerażające sceny piekła i apokalipsy.

Bosch zmarł w 1516 roku, a wraz z nim jego fantastyczny świat zaginął w mroku dziejów na kilkaset lat. Symbolika i przesłanie przerażających dzieł wydawały się dziwaczne, niesmaczne, a nawet heretyckie. Jednak w XX wieku został na nowo odkryty.

Niektóre z jego potwornych obrazów są powielane w niezliczonej liczbie kopii, towarzysząc kulturze masowej. Niewiele światowych dzieł przyciągnęło tyle uwagi, co „Ogród rozkoszy ziemskich”. Razem trzy panele tego tryptyku mają prawie 3,9 metra szerokości i nieco ponad 2,2 metra wysokości. A jednak każdy centymetr tego ogromnego obrazu został odtworzony w pełnej wielkości w książce Johna Rowlandsa, opublikowanej we Francji, Anglii i Stanach Zjednoczonych pod koniec lat 70. XX wieku. Twórczość Boscha powróciła z otchłani zapomnienia, stając się symbolem i zwierciadłem niespokojnych czasów.

Choreograf i reżyser Martha Clarke zaskoczyła i zachwyciła nowojorską publiczność w 1984 roku swoją off-Broadway’owską pracą taneczno-teatralną opartą na jej interpretacji tego obrazu. Joyce Carol Oates użyła nazwy tryptyku jako tytułu powieści w 1967 roku. Wcześniej, w 1957 roku, Henry Miller opublikował książkę zatytułowaną „Big Sur and the Oranges of Hieronymus Bosch”. Renoma Boscha trwa mimo dwóch irytujących problemów związanych z jego poznaniem i zrozumieniem.

Dzieła artysty, w rzeczywistości, nie były gromadzone razem od czasów, gdy jego rodzime miasto 's-Hertogenbosch, które nie posiada żadnych obrazów Boscha, uczciło jego geniusz wielką wystawą w 1967 roku. Lwia część twórczości znajduje się właśnie tutaj, w madryckim Muzeum Prado. Wielu krytyków uważa jednak, że największym dziełem Boscha jest Tryptyk św. Antoniego, który wisi w jednym z mniej odwiedzanych muzeów świata, Museu Nacional de Arte Antiga w Lizbonie.

Są także arcydzieła w Luwrze, w galerii Akademie der Bildenden Künste w Wiedniu, w Museum Boijmans Van Beuningen w Rotterdamie i innych europejskich muzeach. Kolejny problem polega na tym, że miłośnicy jego twórczości nie zawsze mogą znaleźć klucze do zagadek Boscha w książkach specjalistów. Jego niezwykłe obrazy często wywoływały poetyckie, zbyt osobiste fantazje, które więcej mówią o krytykach niż o Boschu. Badania naukowe są ponadto często mylące i sprzeczne, nawet w kwestiach, które wydają się podstawowe.

Niektórzy uczeni, na przykład, uważają, że „Wędrowiec” w Rotterdamie, okrągły portret zmęczonego, zasmuconego, obdartego mężczyzny, to portret biblijnego syna marnotrawnego. Inni twierdzą jednak, że przedstawia on handlarza, złodzieja, pijaka, wędrownego pasterza lub symbol lenistwa. Sam Bosch nie zostawił żadnego dziennika, żadnego opisu swoich celów, nawet tytułów dla swoich obrazów, a znanych faktów o jego życiu jest niewiele.

W czasach Boscha holenderski humanista Erasmus napisał „Pochwałę głupoty”, polski astronom Mikołaj Kopernik zaproponował, że to słońce jest w centrum naszego układu słonecznego, a Krzysztof Kolumb odkrył Nowy Świat. W 1517 roku, rok po śmierci Boscha, Marcin Luter przybił swoje 95 tez do drzwi kościoła w Wittenberdze. Historycy wskazują na te wydarzenia jako początki nowoczesnego świata. Epoka była naznaczona przemocą i nowym, wszechobecnym pesymizmem. Królowie i książęta mordowali i toczyli wojny dla chwały i zemsty. Grabiący żołnierze plądrowali gospodarstwa i zabijali chłopów. Był to czas zarazy, nędzy dla biednych, okrutnych i niewiarygodnych tortur dla przestępców.

Przyszłość wydawała się ponura z wizjami demonów, ciemności i piekła. Ludzie widzieli, jak pobożna cnota jest przytłoczona przez straszliwe grzechy. Kaznodzieje i poeci występowali przeciwko ogromnej chciwości. Panowało poczucie, jak pisze holenderski historyk Johan Huizinga, nadchodzącej katastrofy i ciągłego niebezpieczeństwa. Bosch należał do pesymistów swojego pokolenia. Pobożny człowiek, który regularnie wpłacał hojne datki na kościół św. Jana w 's-Hertogenbosch, był głęboko zaniepokojony widokiem grzesznego świata. Lecz nie tylko pogodził się z nim, ale też głęboko zafascynowany toczącymi się zmianami postanowił je uwiecznić. Wizje grzechu, piekła i apokalipsy są u Boscha równie intensywne jak sam występek, piekielny żar i wizja końca świata.

Czasami zastanawiam się, czy Bosch był przerażony otaczającą rzeczywistością, czy wręcz przeciwnie, równie przerażający jak jego obrazy i czasy, w których żył.

Fot. Domena publiczna

Najczęściej oglądane wpisy